-

Myśl o strzałce w przeciwnym kierunku
Weekend to często okres wzmożonej aktywności w internecie. Dostrzegam to wyraźnie po liczbie odwiedzin, szczególnie kiedy pogoda jest kiepska. Dowiedzieć się mogę z tego całego ruchu ciekawych rzeczy, np. tego skąd dotarliście na bloga. Sporo wejść pochodzi z wyszukiwarki google. Pomijam „zachęcające” mnie do dalszej twórczości wyszukania po „ebook jerzy kozak torrent” lub „rapidshare Profesjonalny forex trader”, ponieważ pojawiają się również inne które w naturalny sposób zmuszają wręcz do pewnych refleksji. Czasem mam ochotę powiedzieć kilka słów wyszukującemu, ale nie mam możliwości, bo przecież nie wiem kto wyszukuje. Do kilku haseł chciałbym się jednak ustosunkować, nie po to żeby być niemiłym, ale po to żeby w Czytelnikach wzbudzić pewne refleksje.
„czy na forex da się zarobić”
Jeśli ktoś ma wątpliwości – powinien poważnie zastanowić się, czy jest sens, aby w ogóle poświęcać czas na poznanie rynku walutowego. Oczywistą sprawą jest, że się da, oczywiste jest też, że nie każdy będzie posiadał taką samą zdolność do tworzenia zysku (KAŻDY CZŁOWIEK JEST INNY). Takie wątpliwości są niepokojące. Dlaczego? Bez przekonania o tym, że coś jest możliwe, są małe szanse na realizację celu. Uderzając w pewne może nawet górnolotne sformułowania, myślę że właściwą postawą była by ta w stylu: „CHCIEĆ TO MÓC„. Druga równie słuszna mogłaby brzmieć: „MARZENIA SĄ WYPOSAŻONE W ŚRODKI DO ICH REALIZACJI„. Jeśli ktoś pyta czy można zarabiać na forex, poddaje w wątpliwość możliwość zarabiania na rynku walutowym. Wątpiąc zaś często zwyczajnie podświadomie neguje swój potencjał. Oczywiście – przyczyn takiej postawy może być wiele. Od najprostszej – brak wiedzy, po bardziej złożone jak na przykład przeszłe porażki rynkowe (wywołane np. brakiem wiedzy, emocjami). Jak ja to widzę?… Mnóstwo osób tak bardzo zaślepiona jest na początku możliwościami zysku, że zaraz po tym jak dowie się jak działa średnia krocząca, od razu siada na konto rzeczywiste i …traci. W języku angielskim jest taki ładny wyraz „edge” bardzo często stosowany w odniesieniu do rozmaitych technik tradingowych. Ten edge powstaje właśnie z narzędzi, ten edge to pewna statystyczna przewaga nad rynkiem. Jeśli masz takie narzędzia i wiesz jak one działają, znasz je, wiesz jakie efekty mogą przynieść – wtedy nie masz wątpliwości. Ale jeśli wchodzisz na rynek, masz tylko średnią, bo gdzieś w Murphym było napisane, że po przecięciu cena pójdzie do góry, to nie masz „edge”. Powiem brutalnie: wtedy masz tylko sztylet do harakiri (to tak z technik japońskich). Nie neguję średniej. Neguję tu tylko bezkrytyczną postawę niektórych do narzędzi którymi się posługują często w niezaplanowany, niezbadany sposób. To nie o to chodzi! Masz działać zgodnie z planem. Planem, który sobie ustalisz, planem który statystycznie chociaż na danych historycznych przynosi zyskowność. To oczywiście może być średnia. Ale zdefiniowane muszą zostać dodatkowe warunki, zasady, które pozwolą Ci na uzyskanie przewagi. Bez takiej przewagi – nie dość że najprawdopodobniej stracisz, to jeszcze w przyszłości trudniej będzie przekonać wewnętrznie samego siebie o tym, że na forex da się zarabiać. Tak więc – znajdź swój EDGE
„forex jakie zyski”
To wyszukanie mi się podoba. Naprawdę, ale to naprawdę mi się podoba. To taka forma pytająca, zresztą zdarza mi się znaleźć również na mailu podobne pytania. Odpowiadam uśmiechając się przy tym: „Ile tylko zechcesz!”. Ale jak to? – zapytacie. Normalnie, najzwyczajniej w świecie z ręką na sercu mówię – zarobisz ile chcesz. Milion? Możesz zarobić milion. Tysiąc procent rocznie? Jasne, że możesz tyle zarobić. 200 milionów w ciągu najbliższych pięciu lat? Pewnie, że to możliwe. Ale jak? – możecie zapytać. To zagadnienia matematyki na poziomie szkoły podstawowej, naprawdę. Czym jest zysk? Zysk można śmiało nazwać premią za ryzyko. Im większe ryzyko podejmujemy – tym większe możliwości zysku się przed nami otwierają. I to co jest zaletą może oczywiście stać się wadą. Musisz wiedzieć jakie ryzyko jesteś w stanie akceptować, aby móc rozważać jakiekolwiek zyski. To prosta zależność. I to zysk wynika z ryzyka, a nie odwrotnie. Dlatego nie pytaj wujka Google „jaki zysk na forex?”, lepiej zapytaj siebie – czy jesteś gotów na jakiekolwiek ryzyko (może lepsza będzie lokata), a jeśli tak – to jakie. Dopiero potem zastanawiaj się jakie zyski przy takim ryzyku by Cię satysfakcjonowały.
„pewna strategia forex”
Nie chcę tego robić, ale zmusza mnie poczucie odpowiedzialności… Pewna strategia – to kupić obligacje lub bony skarbowe (w zasadzie …prawie pewna). Rynki finansowe mają mało wspólnego z pewnością, oczywiście nie znaczy to, że nie da się na nich zarabiać. Popatrzcie niżej na wykres:

Strategia działała w 2008 roku, później już "mniej"
To wynik w pipsach pewnej strategii. W 2008 była „pewna”. To tyle w temacie pewności. Oczywiście istnieją bardziej stabilne sposoby. W moim przekonaniu np. wszelkie techniki oparte na price action, geometriach rynkowych itd. mają zaletę właśnie w postaci względnej stabilności wyników. Wszystko oczywiście pod warunkiem, że uprawiamy trading konsekwentnie i znamy narzędzia, które wykorzystujemy.
Mam nadzieję, że nikogo nie nastraszyłem, ani nie zniechęciłem do forexu. Chcę tylko uwrażliwić niektóre osoby na bardzo istotny element, jakim jest ODPOWIEDNIE PRZYGOTOWANIE DO WEJŚCIA NA RYNEK.
Podobne wpisy:

Jerzy Kozak, trader walutowy, bloger (forexchartist.pl), redaktor Equity Magazine, autor publikacji z zakresu inwestowania na FOREX, od 2 lat właściciel firmy FOREX CHARTIST, trener FX, prowadzi konsultacje i szkolenia dla traderów rynku walutowego. Partner merytoryczny i prelegent koferencji poświęconych rynkowi walutowemu (Gigacon Forex, FocusOnForex, MoneyCon Forex). Specjalizuje się w zastosowaniu Andrews Pitchfork.









2 Responses and Counting...
Bardzo dobry artykuł, ukazujący rzeczywistość która znajduję się dopiero po odsłonięciu wszystkich kolorowych reklam zachęcających do zarabiania na tym rynku. Ja już trochę straciłem, jeszcze więcej „zainwestowałem” w szkolenia. Teraz wiem że do tego potrzeba większej wiedzy, doświadczenia i większej GOTÓWKI. Z minimalnego wkładu wymaganego przez brokerów do otwarcia rachunku nikt nie będzie w stanie spokojnie zarabiać, zwłaszcza tyle żeby mógł to traktować jako główny dochód lub nawet drugą pensje…
Prawie rok zajęło mi zrozumienie tego, teraz na pierwszym miejscu są inne-bardziej podstawowe źródła dochodu. Do forexu w realu wrócę dopiero jak będę osiągał systematyczne zyski na demie i miał kapitał pozwalający mi na tego typu inwestycje.
Wyślę jeszcze maila z zapytaniem o „coś”…
Dzieki ze to napisales, bo nasi milusinscy mysla ,ze to ‘easy money’ a jest dokladnie odwrotnie – bo dla kogo latwe to i latwe , a owieczki strzyga
Ludzieska – wszedzie trzeba troche popracowac a w tym przypadku to i glowa. nie ma co sie zniechecac tylko zacznijcie sie PILNIE UCZYC .
Jurku dzieki za rozwaznia nad automatami